© Ragnar Knittel: gwałtowna idylla

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Hymn o surówce

(xan) Tuż za mostem cudzoziemiec przybywający do Polski jest wystawiony na ciężkie próby. Musi się zorientować w polskiej dżungli ulic, przepisów, rozkładów. Nieznany kraj, niezrozumiały język i dziwne obyczaje utrudniają gościom zza granicy orientację. Ale jest parę momentów stałych. Tworzą one klimat świata spokojnego i bezpiecznego. Do nich na pewno należy istnienie polskiej surówki. Czy to w słubickiej restauracji ŇEuropaÓ, zielonogórskiej knajpie ŇEl pasoÓ, czy też w gorzowskim barze mlecznym, w Rzepinie na dworcu, na wsi i w mieście czy w restauracji egipskiej, tureckiej, indyjskiej, greckiej, chińskiej, wietnamskiej lub też w zajeździe staropolskim - zawsze i wszędzie podaje się do dań piękną polską suróweczkę. Szczególnie dla przedstawicieli narodu Helmuthów i Sauerkrautów ten świeży, kwaśny, łagodny smak oraz półtwarda, a jednak jakże miękka konsystencja, ta odrobina słodkości, lekki posmak witaminy C, kolorowa rozkosz plus poczucie romantycznego powrotu do czasów, kiedy babcia jeszcze sama tarła kapustę, są niewiarygodnym wsparciem w kraju brzmiących w trzcinie chrząszczy. Ale i dla Polaków samo istnienie surówki i jej stałe znaczenie w narodowej kulinarii powinno być momentem ulgi i rozkoszy. W ten sposób można się zdrowo odżywiać, podtrzymać bliski kontakt z korzeniami i z pewnością niedługo trzeba czekać na temat maturalny ŇWyjaśnij na przykładzie tobie znanych utworów literackich znaczenie surówki w literaturze polskiej!". Jednak cudzoziemiec nieświadomy meandrów polskiej matury na razie jedzie do domu zdrowy i w dobrym nastroju rozpamiętując stare dobre czasy w kraju surówki. I wkrótce tu wróci.

Tekst ukazał się 11.6.2001 w Gazecie Wyborczej.