![]() |
|
slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:
|
|
Złotówka zintegrowana
|
|
(xan) Można się cieszyć, że kurs złotówki jest całkiem niezły, że Polacy bronią swojej waluty narodowej, ale nie zawsze się to opłaca, zwłaszcza na pograniczu. Kiedy kurs euro spadł, a razem z nim marka, natychmiast rzeka Niemców przekraczających granicę, aby korzystać z różnych usług słubickich, zamieniła się w maleńki strumyk. Polacy wprawdzie mogli sobie na więcej pozwolić, robiąc zakupy spożywcze u ALDIEGO lub kupując sprzęt domowy w Promarkcie, lecz w samej strefie przygranicznej zbyt silna złotówka się nie opłaca. Wtedy o wiele mniej pieniędzy przypływa z Niemiec, a przecież cały czas dużo ludzi utrzymuje się bezpośrednio lub pośrednio z mniejszych, ale nadal znacznych odwiedzin tłumu Niemców, który kupuje bułki, papierosy lub skrzynki pocztowe u sąsiadów. Zysk taksówek, bazaru, restauracji, agencji towarzyskich bezpośrednio zależy od kursu złotówki. Ale jest i druga strona medalu absolutnie niezależnie od kursu, stóp procentowych, wzrostu lub spadku PKB złotówka już od czasu denominacji znajduje się w kręgu europejskich walut nie tylko formalnie, ale i faktycznie. Nie tylko została wyprodukowana w Anglii, ale i ma takie same wymiary jak marka. Obwód złotówki jest taki sam jak obwód marki, a średnica 50-groszówki odpowiada średnicy półmarkówki. W życiu codziennym oznacza to, że w supermarkecie niemieckim można do kosza zamiast jednej marki włożyć złotą monetę jednozłotową i odwrotnie w polskim sklepie. Jakby tego było mało, niektóre niemieckie automaty reagują na złotówki. Najlepszym przykładem tej integracji pieniężnej jest automat z lodami przy samej granicy we Frankfurcie. Niemcy tutaj zapłacą całą markę, aby dostać pysznego loda włoskiego. A Polacy czytający regularnie "Prosto z mostu" mogą tam dostać tego samego loda za złotówkę wystarczy ją wrzucić, wziąć wafelek i włożyć go do metalowego otworu. Jeżeli się dalej rozejrzeć po niemieckich automatach strefy przygranicznej, to się szybko dowiemy, że nawet automaty parkingowe w centrum Frank-furtu cenią polską walutę. Można do nich śmiało wrzucać 50 gr i sprawnie wydrukują bilecik za 50 fenigów. Może też po polskiej stronie automaty działają na obie waluty, ale jeszcze nikt nie spróbował. Ciekawe dlaczego? Tekst ukazał się 27.8.2001 w Gazecie Wyborczej. |