© Ragnar Knittel: wieczor

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Bezgraniczne szczęście, bez odszkodowania

(xan) Bogusław Czarski urodził się na Mazowszu. Pamięta Warszawę przedwojenną, dokąd dojeżdżał pociągiem do gimnazjum. Kiedy zaczął chodzić do drugiej klasy, Niemcy wkroczyli do Polski. Zabrali chłopczyka, wozili przez pół Europy i w końcu zawieźli do małej niemieckiej wsi na prace przymusowe. Ciężko pracował, ale miał co jeść, przeżył. Przy okazji nauczył się j.niemieckiego. Gdy ocalony, w lutym 1945 roku wracał do Polski, widział przejazdem Frankfurt, ze starym miastem i wstęgą Odry.

W Polsce pracował, studiował. Został nauczycielem, ożenił się, wychował dzieci i wziął rozwód. Wtedy zaproponowano mu pracę w Niemczech, niedaleko Frankfurtu. Kiedy usłyszał, że granica blisko i pociąg bezpośredni do Warszawy - zgodził się.Przyjęli go do pracy w ogromnej fabryce półprzowadników. Był tłumaczem i opiekunem polskich pracowników. Utrzymywał cały czas kontakt z ojczyzną i rodziną, chociaż były to lata zamkniętej granicy.

We Frankfurcie poznał drugą żonę, z którą do dziś żyje na jedenastym piętrze wieżowca na frankfurckim Wzgórzu Aurory. Z jednego okna ma widok na osiedle z wielkiej płyty, a z drugiego na nadodrzański krajobraz. Ma Polskę od autostrady, po most kolejowy, terminal, Słubice wszystko pod okiem.

Czy jest szczęśliwy? Siedzi na kanapie i opowiada o swoim życiu spokojnie. Dla Czarskich lata 80-te były czasem rozkwitu zawodowego, zakochania się oraz rozkoszy kontaktów polsko-niemieckich zorganizowanych przez zakład lub państwo. Lata 90-te oznaczają dla nich stagnację. Już byli na emeryturze gdy opustoszał zakład, w którym się poznali, poczuli jak umarł Frankfurt, w którym żyli. Ale i poznali nowe miasto. Park, który był okupowany przez Armię Czerwoną, stał się parkiem miejskim. Możliwość wyjazdów do ciepłych krajów. Ale ani w tamtych latach, ani w nowym tysiącleciu Bronisław Czarski nie miał szans, aby dostać odszkodowanie za swoją pracę przymusową. Kiedy żył w NRD jako obywatel PRL odszkodowanie nie przysługiwało. Teraz jako obywatel Niemiec znów nie podchodzi pod żadną z kategorii osób, które mogą ubiegać się o odszkodowanie.

Czarski ma teraz 77 lat i nadal pracuje jako tłumacz. W policji lub na przejściu granicznym tłumaczy wyjaśnienia rodaków. Niedawno uczestniczył w konkursie listów miłosnych do miasta Frankfurt pod hasłem "Trzy powody, aby się nie zastrzelić albo dlaczego fajnie się żyje we Frankfurcie". Opisał swoją historię, piękno przyrody okolicznych lasów i jezior. Napisał, że jest tu szczęśliwy. I wygrał konkurs.

Tekst ukazał się 10.9.2001 w Gazecie Wyborczej.