© Ragnar Knittel: wieczor

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Człowiek pogranicza

(xan) Jest chudy i nie rzuca się szczególnie w oczy. Jego broda siwieje, chociaż nie jest jeszcze stary. Wydaje się być samotnym, chociaż cały czas się kręci pośród ludzi. Jest wszech-obecny jak anioł, a ma wiedzę, jaką tylko diabeł może posiąść. Sprawia dziwne wrażenie, chociaż wygląda normalnie. Ciągle czegoś szuka w obcym mu świecie, bo w jego własnym brakuje mu podniety. Codziennie przekracza granicę, ale zawsze wraca. Czasami podpity, czasami pijany, ale zawsze przez most idzie prosto. Następnego dnia długo śpi - jak mówi - po chorobie. Ale nie zawsze chodzi na drugą stronę po piwo. Dużo w tym też ciekawości i przyzwyczajenia. On lubi łazić, patrzeć, zapytać, pogadać i długo opowiadać. On zna granicę, zna ten i tamten brzeg jak swoją kieszeń - mógłby napisać o tym wszystkim książkę... kiedyś, ale na razie trzeba żyć i przetrwać do następnego dnia, i dojść na drugi brzeg. Jest człowiekiem zagubionym, ale i tak to właśnie on utrzymuje cały ten świat, który się niezauważalnie kręci wokół niego. On jest centrum granicy, która istnieje tylko po to, żeby on mógł ją przekroczyć. Zna tu każdego i wie o wszystkim. Bez niego granica nie mogłaby istnieć, byłaby pusta, nudna i nieprzyjemna. Tymczasem on czasem ucieka od niej do większych miast, gdzie wszystko jest jednakowe, gdzie świat się nie dzieli na dwie części. Ale i tak wróci, aby znowu chodzić przez granicę, bez snu i odpoczynku. Chodzić i pytać, opowiadać o wszystkim i wszystkich, tylko nie o sobie. Żeby przyciągać do siebie ludzi i odstraszać. Żeby się śmiać albo pogrążać w smutku. I tylko wtedy jest szczęśliwy. Człowiek pogranicza.

Tekst ukazał się 8.10.2001 w Gazecie Wyborczej.