© Ragnar Knittel: gwałtowna idylla

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Rezerwat serwetek

(xan) Zwykła polska serwetka powinna być chroniona jako pomnik kultury. Ma niezwykłe, poza Polską niezmiernie rzadko spotykane właściwości. Oparły się one nawet przemianom ekonomiczno-społecznym po 1989 roku. Chodzi o tę sztywną, białą rzecz, którą można spotkać do tej pory w prawie wszystkich restauracjach, knajpach oraz barach. Przyjmuje ona postać gęstego wachlarza, a wyciągnięcie z niego jednej jedynej potrzebnej nam serwetki jest sztuką, którą tylko niewielu opanowało. Nawet sami Polacy mają z tym kłopoty, choć oczywiście problem serwetek nie jest dla nich najważniejszy. Biedny cudzoziemiec, pełen sympatii dla tego kraju i narodu, staje jednak wobec tej kwestii bezradny.

Wyciągnąć z wachlarza kilka serwetek to nie problem, ale wtedy misternie ułożony przez kelnerki wachlarz się rozlatuje. U niezdarnego konsumenta natychmiast pojawia się poczucie winy. To dotyczy zwłaszcza Niemców, przyzwyczajonych do wyrzutów sumienia. Sztuka polega więc na trafieniu w sam szczyt serwetkowego wachlarza, a to rzadko opanowana umiejętność, nawet wśród koneserów sztuki czy zręcznych sportowców. Ale to jeszcze nie wszystko - w momencie, gdy pragnący oczyszczenia swej buzi lub rąk, w kacie rozpaczy wyciąga gruby plik serwetek, nasuwa mu się problem ze swej natury filozoficzny: do czego służą serwetki? Z doświadczenia wiem, że zwykła polska serwetka nadaje się dobrze do zakrywania drobiowych kości lub innych resztek na talerzu, ale tłuszczu z rąk nigdy jeszcze nie udało mi się nią usunąć, nieprzyjemnie ociera skórę na buzi, że nie wspomnę o hałasie, który polska serwetka wydaje przy jej likwidacji.

Szczerze mówiąc już się do tych serwetek przyzwyczaiłem traktując je, jako mój własny problem, problem związany z procesem aklimatyzacji w innym kraju. Z czasem zacząłem nawet tę polską serwetkę akceptować, bawiąc się w wyłapywanie jednej lub kilku z wachlarza, który zresztą podziwiam za jego niezwykłe piękno i różnorodność form. Tak, naprawdę uważam, że Polska powinna się stać rezerwatem serwetek.

Tekst ukazał się 29.10.2001 w Gazecie Wyborczej.