© Ragnar Knittel: wieczor

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Paszporty i krasnale

(xan) Kiedy 20 lat temu sytuacja w Polsce się zaostrzyła, granice między NRD a PRL szczelnie zamknięto ze względu na niebezpieczeństwo "polskiego wirusa". Tak się skończyły piękne lata 70., kiedy po raz pierwszy po wojnie Polacy i Niemcy mieli okazję się poznać, chociażby podczas zakupów w enerdowskich sklepach odzieżowych albo i w peerelowskich przygranicznych kinach. We Wrocławiu uczył się wtedy pewien student Waldemar Fydrych u pewnego asystenta Aleksandrowicza. Fydrych został sławnym liderem "Pomarańczowej Alternatywy" - ośmieszał cały system komunistyczny. Potem wyjechał do Paryża. Wrocławskie historie, protest pomarańczowych krasnoludków - to było wtedy tak daleko od spraw pogranicza.

Dziś pogranicze jakby zbliżyło się do Wrocławia, a nad Odrą jest i Viadrina, i Collegium Polonicum. Aleksandrowicz od lat wykłada na Viadrinie filozofię współczesną. Nosi jeszcze te same buty z dobrych lat 80. i w ogóle nadal przypomina tajnego działacza "Pomarańczowej Alternatywy".

Z okazji 20-lecia stanu wojennego studenci pokazywali "Człowieka z żelaza" Andrzeja Wajdy. Zaprosili Aleksandrowicza i Majora. Ten ostatni miał już przyjechać, ale na krótko przed spotkaniem okazało się, że Fydrych nie ma ważnego paszportu. Pomyślano wtedy, że do spotkania dawnego asystenta z byłym studentem może dojść w Collegium Polonicum. Wtedy wyszło na jaw, że tym razem paszport profesora stracił ważność. I tak z próby odnowienia "Pomarańczowej Alternatywy" na pograniczu nic nie wyszło.

Tekst ukazał się 7.12.2001 w Gazecie Wyborczej.