© Ragnar Knittel: wieczor

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Dobranoc granica

(xan) Frankfurt i Słubice komunikują się głównie poprzez ludzi przekraczających granicę, aby zakupić tańsze towary po drugiej stronie rzeki. Czasami studenci się wybiorą na uczelnię, wieczorem mężczyźni z jednej strony rzeki odwiedzają agencje towarzyskie na drugim brzegu. Rzadko mieszkańcy jednego miasta odwiedzają swoich znajomych w drugim grodzie, jeszcze rzadziej mają tam przyjaciół.

I tak granica istnieje tylko jako pewne złudzenie. Jest niewidoczną barierą w świadomości obywateli obu miast. W moich snach punkt kontroli istnieje tylko jako stacja, nie jest przeszkodą. Tunel oświetlony całą noc znika z oczu w momencie, kiedy pojawia się poczucie łączności obu miast. Nagle widać, że Frankfurt i Słubice są jednak jednym stworzeniem, że się komunikują niezależnie od jego mieszkańców.

Kiedy noc króluje, nad Odrą można obserwować dziwny spektakl znikania świateł. Jeszcze się palą w kuchniach żarówki, a już w dużych pokojach migają telewizory, czasami zabłyśnie światło w toalecie - po obu brzegach ludzie są w domach, na ulicach już dawno pusto. Powoli kładą się spać ci, którym przyszło wcześnie wstawać. Znikają więc pierwsze światełka na horyzoncie. Coraz więcej czarnych okien, w Słubicach i Frankfurcie robi się ciemno, miasta już prawie śpią. Tylko jeszcze reklama nad Lenne-Passagen świeci się do północy, jako ostatni znika napis: "ODERTURM" o 24.30. Tylko granica jest oświetlona całą noc - wygląda jak łącznik, czyściec, tunel, iluzja.

Tekst ukazał się 20.5.2002 w Gazecie Wyborczej.