© Ragnar Knittel: kobieta na tle miasta

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Zderzenie kultur

(xan) Młodzi filmowcy amatorzy Ňnine oŐclock picturesÓ z Berlina pojechali do Zielonej Góry, aby poznać miejscową ekipę kinematograficzną Sky Piastowskie. Chcieli pogadać o programie nocy filmu eksperymentalnego, która odbędzie się 14 czerwca we Frankfurcie. Spotkali się w knajpie Ň4 Róże dla LucienneÓ przy ratuszu. Berlińczycy: nieśmiali, pod wrażeniem obcego kraju, obcej mowy i jazdy po szosach lubuskich z prędkością 140 km/h, ale ciekawi, co za ludzie, ci Sky Piastowskie. Polacy wyluzowani, już od dłuższego czasu dyskutujący przy piwie, też ciekawi, co za Niemcy przyjechali. Usiedli razem, piją piwo, piją, i nie za bardzo im się rozkręca rozmowa. Po wyjaśnieniu spraw technicznych, przechodzą na filozofię zawodową. Jak wygląda rynek filmu alternatywnego w Polsce, jak w Niemczech? Jak być niezależnym? Jak żyć, nie sprzedając się? Polacy głośno i półpoważnie rozważają sprawę, dochodzą do wniosku: jest super. A Niemcy nie za bardzo wiedzą, o co im chodzi. Zresztą nie tłumaczy się dla nich, a polskiego nie znają. Jeden próbuje wyjaśniać, że im chodzi przede wszystkim o estetykę zdjęć, że Ňnine oŐclock picturesÓ w swoich krótkich filmach o stałej nazwie Ňamerican showdownÓ o z pewnością nie eksperymentalnym temacie: Ňdwóch facetów, dwie spluwy, jedna walizkaÓ nie zajmują się tylko pastiszem amerykańskiego kultu bohaterów, ale kocha ją się też w detalach. Tego z kolei ŇSkyŐsiÓ nie pojmują. I dochodzą do wniosku, że ci Niemcy nie są na luzie, tak jak oni. A więc zaczyna się walka o to, kto jest bardziej cool. Jedni siedzą i obserwują, drudzy zadają z wielką radością po polsku prowokacyjne pytania typu ŇCo sądzicie o wejściu Polski do Unii?". A jak Niemcy odpowiadają, że Polska powinna wejść, bo bez niej brakuje i moralności, i żywotności, frakcja zielonogórska osądza, że jejlepiej bez Unii. Nagle podnosi się głos ŇA kto lepszy, Małysz czy Schmitt?Ó. Niemcy są zdezorientowani. Ktoś ze Sky wyjaśnia, że to polski bohater narodowy, Niemcy się śmieją i śpiewają hymn berlińskiej ŇHerty BSCÓ. Polacy na całą knajpę krzyczą ŇMałysz, MałyszÓ. Jeszcze zdjęcie grupowe pod ratuszem i berlińczycy zadowoleni oraz pełni wrażeń wracają do domu. Organizatorzy nocy filmowej, która miała się nazywać ŇDuch czasuÓ, długo myśleli o przebiegu tego wieczoru. Wreszcie doszli do wniosku, że to klasyczny przykład, jak świetnie rozumieją się Polacy i Niemcy. Wymyślili więc nowe motto imprezy we Frankfurcie: "Zderzenie kultur".

Tekst ukazał się 4.6.2002 w Gazecie Wyborczej.