© Ragnar Knittel: wieczor

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Dom babci

(xan) Śmierdzi piwem, potem, i papierosami. Siedzi ze swoim psem w pociągu z Berlina do Frankfurtu i czuje się królem. Jest synem mieszczan ze Stuttgartu, uciekającym ze świata poukładanego i spokojnego. Czuje się przy tym wspaniale. Konduktora uważa za idiotę. Wie, czego chce: podróżować po świecie. Tylko nie wie, jak trafić dalej do Olsztyna. Tam jego babcia miała dom. Michael mówi, że chętnie by go kupił i tam żył - razem ze swoim psem Luise. Na życie by zarobił u stolarza we wsi. Dla Luise byłoby wspaniale, a on wydostałby się ze świata konsumpcji i arogancji. Nigdy nie był w Polsce, nie zna ani jednego polskiego słowa. Babcia często opowiadała o swoim domu i o wojnie - ale po niemiecku. Kiedyś trzeba było się spakować i wyruszyć, ciągnąc za sobą wózek z całym mieniem. Michael mówi, że jest sposób, aby wywalczyć prawnie stary rodzinny majątek. Ale on chce się tylko tam pojawić i zobaczyć, co się tam dzieje. Nie trzeba mu dużo do szczęścia: trochę karmy dla Luise, trochę piwa dla siebie i wizji spokojnego życia. Potem leci do Ameryki, ma już nawet wykupiony bilet, ale na kieszonkowe będzie zarabiał w Polsce. Michael wierzy w sobie. Ma przy sobie 500 euro i mapę Polski, plecak z karimatą, śpiworem i książką Hessego. Czy dojedzie do domu babci?

Tekst ukazał się 8.7.2002 w Gazecie Wyborczej.