© Ragnar Knittel: kobieta na tle miasta

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Miasto europejskie

(xan) Donośne dudnienie trąbek, tubalne drżenie bębnów, defiladowy krok, gorące rytmy - przemarsz słubfurtskiej orkiestry dętej ulicami Słubic wzbudzał spore zdziwienie na twarzach mieszkańców. Z placu Bohaterów Drugiej Wojny Światowej cały pochód poprowadzili: Michael Kurzwelly, założyciel Słubfurtu, oraz Gesine Schwan, prezydentka uniwersytetu Viadrina, w stronę Niemiec. Urzędnicy ratusza patrzyli podejrzliwie na przebieg wspólnej akcji frankfurckiej orkiestry dętej "Fanfarengarde" i poznańskiego zespołu "drum machina", które pod kierownictwem Zbigniewa Łowżyła przygotowały rytmy i melodie na spaktakl "miasto europejskie". Razem tłoczyły się po ulicach Słubic. Starsza pani z psem nie rozumiała, co się dzieje. Słubiczanie woleli obserwować akcję przez okna. Stanisław Ciecierski, burmistrz Słubic, później mówił: "My nie mamy nic przeciwko oddolnym inicjatywom obywatelskim, spojrzymy na to z całym szacunkiem, ale wkraczać na pewno nie będziemy". Na granicy już czekali na przemarsz. Melodie z frankfurckich trąbek odbijały się kilkakrotnie, dźwięk się nawarstwiał i czuło się całą moc współdziałania z ogromnymi kotłami "drum machina" z bębnami "Fanfarengarde". Paszportów nikt nie sprawdzał. Frankfurtczycy patrzyli na przemarsz po środku magistrali miasta Karl-Marx-Stra§e również podejrzliwie. "Co za hałas" - mówiła pani o białych włosach do męża w dużych okularach. Ale byli i sympatycy, którzy szli równolegle po chodnikach. Następnego dnia gazeta lokalna pisze: "Słubfurt stał się miastem europejskim".

Tekst ukazał się 23.7.2002 w Gazecie Wyborczej.