© Ragnar Knittel: wieczor

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Dlaczego nie?

(xan) Martin Peters siedzi w słubickim barze "U Zuzanny" i spokojnie pije piwo. Kiedy ktoś z gości wychodzi, wynosząc swój talerz, odruchowo otwiera kubeł na śmieci. Uśmiecha się i po wyrzuceniu odpadów zamyka kubeł. Ma brzuszek, ubranie kupił na bazarze, jest ogolony, tylko między nosem a ustami zostało trochę zarostu. Wygląda jak duże dziecko. Zapytany, skąd przyjechał, odpowiada życzliwie, że przybywa tu z Magdeburga, ma bilet na całą sieć kolejową za 30 euro w roku, bo jest niepełnosprawny. Siedem lat temu miał ciężki wypadek na autostradzie. A jeszcze wcześniej w pracy wylał mu się kwas siarkowy na nogę. Przeżywał ciężkie lata, ale teraz jest dobrze. Co roku jeździ na kurację na koszt kierowcy, który spowodował wypadek. Ale od tamtych czasów nie wolno mu pracować, więc oszczędza pieniądze dla siebie i swojej rodziny, jeżdżąc raz albo dwa razy w tygodniu pociągiem 232 kilometrów na zakupy do Słubic. Z dworca we Frankfurcie tramwajem na przystanek "An der alten Universität". Potem przez most i busikiem za 60 centów na duży bazar. A czasami idzie na mały bazar. Kupuje papierosy, żywność, ostatnio drobiazgi dla wnuków do szkoły. Za pierwszym razem próbował przewieźć cztery sztangi, celnicy odebrali mu trzy. Musiał podpisać, że zna regulamin. Teraz wozi po jednej sztandze. Lubi w Słubicach wypić piwo - jest o połowę tańsze. Zapytany, czy się opłaca jego podróż? Odpowie ze szczerym uśmiechem na twarzy: Dlaczego nie?

Tekst ukazał się 12.8.2002 w Gazecie Wyborczej.