© Ragnar Knittel: ulica Kopernika

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Tymczasowość

(xan) To dziwny stan, który na Ziemi Lubuskiej widocznie się utrwalił. Wiele tym pojęciem można było wytłumaczyć: stan budynków i gospodarstw, przelotność kadr, niechęć do osiedlania się na tych terenach, początkowy brak utożsamienia mieszkańców z miejscem, w którym żyją. Poczucie tymczasowości - to jedno z podstawowych doświadczeń starszego pokolenia, które dziś spogląda na swoje życie. Życie w większości spędzone tu, w jednym miejscu, do którego się dawno przyzwyczaili, ale które wciąż nie stało się dla nich małą ojczyzną. Dla większości kraina dzieciństwa została daleko stąd. Epoka tymczasowości - to również efekt zimnej wojny, której front, prawdę mówiąc, przebiegał wzdłuż Odry i Nysy. Tymczasowość jest tu wciąż żywym wspomnieniem. W czasach boomu lat 90. w wielu miejscach historyczną tymczasowość zastąpiła nowa: - dziś już nie w związku z zamknięciem granic i zimną wojną, a wręcz przeciwnie - w związku z otwarciem granicy i jednoczeniem Europy. Z jednej strony pas przygraniczny jest biedniejszy niż kiedykolwiek, a z drugiej tu robi się najlepsze interesy. Tymczasowość współczesna jest dynamiczna. Nie polepsza jednak wizerunku zaniedbanych miast. A może już przekraczamy próg, za którym kończy się tymczasowość? Jak np. w Słubicach, gdzie odnawia się plac Przyjaźni? Każdy sam wygląda ze swojego okna, wychodzi ze swego domu i decyduje, w jakim żyjemy świecie. I każdy wsłuchuje się w dźwięk własnego życia ñ czyż my wszyscy nie jesteśmy tymczasowi?

Tekst ukazał się 4.11.2002 w Gazecie Wyborczej.