© Ragnar Knittel: ulica Kopernika

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Swojska globalizacja

(xan) Od kilku tygodni jestem w Londynie. Studiuję tutaj historię nacjonalizmu oraz teorię wielokulturowości, chodzę do dyskotek rosyjsko-azerskich, a mieszkam w dzielnicy ortodoksyjnych Żydów. Można by było więc stąd pisać felietony prosto z tysiąca i jednego mostu. Ale niestety, jak wiadomo życie w Londynie również jest wybitnie drogie. Dlatego moi koledzy z Grecji dostają od swoich mam paczki z papierosami, a goszcząc u polskich przyjaciół poczułem aromatyczny zapach polskich kiełbas.

Będąc w Słubicach w odwiedzinach u swojej dziewczyny postanowiłem sam sobie przyszykować pomoc humanitarną: pójdę do miejskiego supermarketu i zrobię poważne zakupy. Parę miesięcy temu towarzyszyłem tam znajomemu, który kupował po 100 torebek zupy instant: "barszczyk", "ogórkowa" oraz "pomidorowa". Wyjaśnił mi, że wywozi zupki do Berlina. Teraz nadeszła moja kolej: z namiętnością wybrałem parędziesiąt torebek zup. Na wszelki wypadek wziąłem parę konserw turystycznych, upamiętniających swą nazwą dobre czasy rajdów PTTK, a na jeszcze gorszy wypadek rybę po szczecińsku. Z kiełbas wziąłem po kilogramie swojskiej, szynki domowej oraz salami. Do tego jeszcze świeży chleb wiejski oraz butelkę wódki. To wszystko zapakowałem w torbę, w której zazwyczaj towar noszą "mrówki" - ale nie w tę biało-niebiesko-czerwoną, tylko w nowszy, bardziej elegancki model czarno-biały.

W londyńskim domu mój francuski współlokator Ivan Olszak nie mógł się nadziwić, że przywiozłem polską szynkę z francuskiego supermarketu przez Niemcy do Anglii. Od tego momentu minęło parę tygodni i zapasy się skończyły. Zupki się sprawdziły. Wódka wypita. Tylko ze swojska były kłopoty. Po tygodniu zaczęła gnić w lodówce. Powiedziałem sobie: oj, ta swojską i powiesiłem ją ku uciesze współlokatorów przy oknie, aby wyschła. Teraz i swojską zjedzona, a mi pozostało tylko wspomnienie i nadzieja na następną okazję. Tylko torbę wciąż noszę dumnie, świadomy, że reprezentuje ona nowoczesny styl w globalnym świecie.

Tekst ukazał się 12.11.2002 w Gazecie Wyborczej.