© Ragnar Knittel: kobieta na tle miasta

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu tower:

Jazz-Wigilia

(xan) Zimowy wieczór. Idziemy wałem wzdłuż Odry, którą płyną kry ku morzu. Fasada domu kultury jest świeżo pomalowana, wewnątrz jednak wszystko wydaje się po staremu. Na drugim piętrze w kawiarni „Fidada” odbywa się jak zwykle "Kolacja czwartkowa" - różni ludzie zbierają się wokół dużego stołu, przy piwie i muzyce jedzą i rozmawiają. Dziś zebrało się wyjątkowo dużo osób.

Każdy przyniósł coś do jedzenia, na początku wszyscy się dzielili opłatkiem, wiele osób zna się od lat, inni są tu pierwszy raz. Obok siebie siedzą Polacy i Niemcy, mieszkańcy Frankfurtu i Słubic, studenci i profesorowie, fizycy i humaniści, artyści i politycy, gospodynie domowe i właściciele knajp. Spotykają się u Renaty i Zbyszka, którzy prowadzą kawiarnię, wkładając w to całe serce. Nie zwracają uwagi na mieszaninę starych telewizorów, radioodbiorników i instrumentów muzycznych na tle ogromnej fotografii skyline z Nowego Jorku - jeszcze z wieżami WTC.

Na wysuszonym drzewie pocztówki z całego świata. Nikt nie patrzy na prace artystyczne, które wiszą wysoko w ciemnym, oświetlonym dziś wyłącznie świeczkami pomieszczeniu. Goście rozmawiają, żartują, rozglądają się za sąsiadami, próbują dań kuchni polskiej, potraw śląskich, niemieckiego keksu wigilijnego oraz innych smakołyków nieznanego pochodzenia. Spotkamy starych przyjaciół i dobrych znajomych. Alicję, która studiuje we Francji, Igora, który właśnie tłumaczy "Lokomotywę" Tuwima na portugalski, i Phillippa, który po Nowym Roku przeprowadza się razem z żoną do Hamburga.

W pewnej chwili młody mężczyzna zaczyna stroić elektroniczne klawisze - wydaje się, że zaraz będzie muzyka okazjonalna typu "wesele" lub "studniówka", ale wtem rozwija się melodia "Cichej nocy", która zaraz przekształca się w swobodny jazz. Przyłączają się basista i gitarzysta, łapią tonację i powracają do tematu piosenki. Sesja jazzowa trwa cały wieczór, grano i śpiewano niemal wszystkie kolędy. Widać i czuć, że to nie muzyka na zamówienie, a czysta radość. Wracając późno nocą pustą ulicą Mickiewicza do domu, jesteśmy szczęśliwi.

Tekst ukazał się 23.12.2002 w Gazecie Wyborczej.