© Ragnar Knittel: gwaltowna idylla

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Twarde pamiątki

(xan) Na pierwszy rzut oka wyglądają jak pastylki z apteki. Ale kupić je można tylko w spożywczym. Są kolorowe i słodkie, okrągłe i twarde. Prócz aromatu naturalnego zawierają aromat identyczny z naturalnym. Ale nie patrząc na to, że zostały syntetycznie barwione E-104, E-101, E-123 i E-132 są wyjątkowo smaczne. Pod słońce przez twardą kremową masę przeświecają kolorowe wzory kwiatków, grzybów niezidentyfikowanych postaci mitologicznych. Przezroczyste cząstki szybko się rozpuszczają. Już wkrótce zostaje tylko nierówna powierzchnia. Za parę minut przez powstające dziurki można wdychać i wydmuchiwać powietrze. Każda pastylka po ssaniu pozostawia ślad minionego świata. To raj dzieciństwa. W NRD cukierki z Polski Ludowej ceniono wysoko. Zachodnie były osiągalne tylko dla tych, którzy mieli rodzinę w RFN. Polskie wydawały się rozkoszną odmianą.

Wśród nich wyróżniały się lizaki ozdobne twarde: nie były ani tanią kopią chińskich gum do żucia, ani licencjonowanych towarów zachodnich. Dziwne, że dziś ten rarytas produkuje fabryka w Krotoszynie, a rozprowadzany jest w opakowaniu farmaceutycznym. Choć nie czuję wcale nostalgii za czasami NRD, noszę przy sobie jedno opakowanie jako lekarstwo na tęsknotę za dzieciństwem: drobne, ozdobne pamiątki.

Tekst ukazał się 10.2.2003 w Gazecie Wyborczej.