© Ragnar Knittel: ulica Kopernika

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Gadka szmatka Europa

(xan) Jak się rozmawia wśród Niemców przy berlińskim Pariser Platz o przyszłości wspólnej, europejskiej przestrzeni publicznej? Miło i nudno. Konferencja, na którą specjalnie przyleciałem z Londynu, aby popatrzeć na polsko-niemieckie pogranicze jako jeden, choć na razie podzielony obszar komunikacyjny, okazała się drogą przez mękę. Profesorowie z berlińskich i hamburskich uniwersytetów mówili wiele, ale mieli mało do powiedzenia. Dla nich tematem jest europejska publiczność, tematem jest przekazanie zasad polityki brukselskiej obywatelom poszczególnych państw. Ich Europa zna tylko dwie barwy: niebieską i żółtą. Mało tego, nawet pracownik ministerstwa spraw zagranicznych odpowiedzialny za rozszerzenie Unii Europejskiej wsadził Polskę do szuflady: wschodnia Europa. A Europa Środkowa to tylko totalitarny duch okresu międzywojennego, który na szczęście zniknął. Ze strony młodych "europeistów", dla których zorganizowano tę konferencję, zero protestu. Kiedy zapytałem, jaka to Europa, w której Niemcy z Niemcami rozmawiają o sprawach europejskich, organizator się obraził. Miło oczywiście popić na przerwie kawę na tarasie z widokiem na Bramę Brandenburską i porozmawiać sobie o znaczeniu etniczności dla integracji europejskiej. Ale długo tam nie wytrzymałem i szybko uciekłem w stronę dworca Friedrichstrasse, mijając groźne straże przy amerykańskiej ambasadzie. Przez resztę pobytu wolałem popatrzeć na moją Europę: Frankfurt nad Odrą i Słubice.

Tekst ukazał się 12.3.2004 w Gazecie Wyborczej.