![]() |
|
slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:
|
|
Miasto bez centrum
|
|
(xan) Słubice
mają piękny kształt. Wzdłuż wału rysuje się łagodna
"eska". Na zewnątrz miasto wygląda miękko, fasady
kamienic nadodrzańskich przypominają o lepszych czasach. Collegium Polonicum zachwyca swoją
potęgą, choć przy
okazji rozśmiesza tanim wykończeniem. Nie ma w Słubicach starych
kościołów - byli
mieszkańcy Dammvorstadt (tak
przed wojną nazywały się Słubice - dzielnica Frankfurtu)
chodzili na mszę do Frankfurtu.Nie ma więc wysokich wież. Najwyższym punktem miasta jest komin zakładu energetycznego,
z którego ciągnie się rura ciepłowodu - poetycko wije się
do śródmieścia przez osiedla, podwórka, nad garażami i pod
drzewami na placu Przyjaźni. Komin widać praktycznie z każdego
punktu miasta. Wewnątrz
miasto jest jakby połamane, chaotyczne. Osiedla budowane bez żadnej wizji architektonicznego
kształtu miasta i wepchnięcie dwupasmówki w stary układ uliczek
prowadzących do mostu zniszczyło
urbanistyczną strukturę byłego przedmieścia. Nie nadało to jednak nowo
powstałemu miastu nowej twarzy. Panuje tu nieład i brak struktury.
Charakterystyczne są podwórka zabudowane bez koncepcji, wiejskie uliczki w
śródmieściu, ślepe ściany kamienic przy dwupasmówce, a
przede wszystkim brak centrum.
Bogaci uciekają z miasta. Zamiast nadawać mu nowe oblicze, wybudowali za wzgórzem przy stadionie osiedle leśne, które uzbrojono za pieniądze z Unii Europejskiej na projekt Ogrodu Europejskiego. Ma on łączyć Słubice z Frankfurtem. Za te same pieniądze upiększono deptak - byłą ulicę Friedrichstrasse - który dziś jest perełką Słubic. Ale czy centrum miasta może być deptak, gdzie można jedynie kupić papierosy, napoje, walutę, kwiaty oraz biżuterię? Tekst ukazał się 31.3.2003 w Gazecie Wyborczej. |