© Ragnar Knittel: kobieta na tle miasta

slubice.de & frankfurt.pl - prosto z mostu:

Światła z oddali

(xan) Poranne słońce, las. Ukraińscy uchodźcy szykują się na ostatnie kilometry w drodze do stolicy Niemiec. Wkrótce są już na skraju Słubic. To na pewno przedmieścia Berlina! Pod Kijowem przecież też wioski.

Nad Odrą ich losy się rozchodzą. Część przepływa rzekę, jeden z nich tonie, zostaje rodzina z dzieckiem, rozgląda się za pomocą w tym mieście granicznym. Tak trafiają do taksówkarza, który pilnie potrzebuje pieniędzy na komunijną sukienkę dla córki.

Tymczasem na granicy niemiecka tłumaczka rosyjskiego przeżywa po raz kolejny nieludzki los uchodźców, którzy zostali wyłowieni z Odry. Decyduje się pomóc jednemu z nich.

W filmie "Światła z oddali " Hansa-Christiana Schmidta splatają się zwyczajne i ukryte historie ludzi w poszukiwaniu szczęścia. Jedni liczą na lepsze życie, wbrew regułom granicy. Inni żyją na granicy legalności - korzystając z granicy. Młodzi Niemcy szmuglują papierosy, studentki Viadriny sprzedają różnego rodzaju usługi.

"Światła z oddali" to smutny i ciepły obraz rzeczywistości, która istnieje poza powierzchowną normalnością jednoczącej się Europy. Nie wszystkie wątki do końca przekonują, ale aktorzy, wśród nich Zbigniew Zamachowski wraz z córką, nadają filmowi ludzką twarz pełną tęsknoty. Bogumił Godfrejow kamerą z ręki przybliża ich egzystencję w stylu Dogmy.

Ten film, pokazany w całych Niemczech, wprowadza ludzi do najciemniejszych zakątków pogranicza. Dziwne tylko, że film po polskiej stronie nie znalazł dystrybutora. Oglądają go głównie Niemcy, choć gra toczy się w Słubicach i we Frankfurcie. Tak więc granica nadal istnieje nie tylko jako bariera państwowa i gospodarcza. Zawsze jej druga strona pojawia się w ciemności, jak światła w oddali.

Tekst ukazał się 18.8.2003 w Gazecie Wyborczej.